Cover Przewiane Indyki
🔥 Perfect - Autobiografia (ale to heavy metal cover) 🔥🦃🤘 HIT
Oryginał: Perfect
Perfect – polski zespół rockowy, założony na przełomie 1977 i 1978 w Warszawie. Za oficjalny start działalności zespołu przyjmuje się jednak rok 1980, gdy do współzałożycieli zespołu – Zbigniewa Hołdysa i Zdzisława Zawadzkiego – dołączyli: perkusista Piotr Szkudelski, gitarzysta Ryszard Sygitowicz i wokalista Grzegorz Markowski. W tym składzie zespół osiągnął największą popularność. Z okresu największej popularności grupy (do pierwszego rozwiązania w 1983) pochodzą jej największe przeboje, m.in.: „Nie płacz Ewka”, „Chcemy być sobą”, „Ale wkoło jest wesoło”, „Niewiele ci mogę dać” czy „Autobiografia”. Zespół w 1987 wznowił działalność na kilka koncertów, w latach 1989–1992 występował bez Grzegorza Markowskiego (w tym okresie rolę wokalisty pełnił Zbigniew Hołdys), w 1993 reaktywował się bez udziału Hołdysa i prowadził stałą działalność do 2021, kiedy ogłosił jej zakończenie. Ostatni raz wystąpił 22 października 2023. W 2024 byli muzycy Perfectu z gitarzystą Ryszardem Sygitowiczem utworz
Tekst piosenkiŹródłotekstowo.pl
Miałem dziesięć lat Gdy usłyszał o nim świat W mej piwnicy był nasz klub Kumpel radio zniósł Usłyszałem Blue Suede Shoes I nie mogłem w nocy spać Wiatr odnowy wiał Darowano reszty kar Znów się można było śmiać W kawiarniany gwar Jak tornado jazz się wdarł I ja też chciałem grać Ojciec, Bóg wie gdzie Martenowski stawiał piec Mnie paznokieć z palca zszedł Z gryfu został wiór Grałem milion różnych bzdur I poznałem, co to seks Pocztówkowy szał Każdy z nas ich pięćset miał Zamiast nowej pary jeans A w sobotnią noc Był Luxembourg, chata, szkło Jakże się chciało żyć! Było nas trzech W każdym z nas inna krew Ale jeden przyświecał nam cel Za kilka lat Mieć u stóp cały świat Wszystkiego w bród Alpagi łyk I dyskusje po świt Niecierpliwy w nas ciskał się duch Ktoś dostał w nos To popłakał się ktoś Coś działo się Poróżniła nas Za jej Poli Raksy twarz Każdy, by się zabić dał W pewną letnią noc Gdzieś na dach wyniosłem koc I dostałem to, com chciał Powiedziała mi Że kłopoty mogą być Ja jej, że egzamin mam Odkręciła gaz Nie zapukał nikt na czas Znów jak pies, byłem sam Stu różnych ról Czym ugasić mój ból Nauczyło mnie życie jak nikt W wyrku na wznak Przechlapałem swój czas Najlepszy czas W knajpie dla braw Klezmer kazał mi grać Takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd Pewnego dnia Zrozumiałem, że ja Nie umiem nic Słuchaj mnie tam! Pokonałem się sam Oto wyśnił się wielki mój sen Tysięczny tłum Spija słowa z mych ust Kochają mnie W hotelu fan Mówi: „Na taśmie mam To, jak w gardłach im rodzi się śpiew” Otwieram drzwi I nie mówię już nic Do czterech ścian